W Nowym Roku postanowiłyśmy zabawić się w spóźnionego Świętego Mikołaja i podarować Wam mega pakę kosmetyków, aby 2014 obfitował w same dobroci. Nasz blog w tym roku skończy dwa lata i dzięki Wam nadal funkcjonuje. Chcemy Wam podziękować, że jesteście z nami i nadal nas czytacie. W podzięce podarunek dwóch zestawów, co by nie tylko jedna osoba cieszyła się z wygranej. A więc zaczynamy!
sobota, 11 stycznia 2014
piątek, 10 stycznia 2014
Siquens - micel który według mnie przebił Biodermę
Jak tam u Was z oczyszczaniem twarzy? Dziś właśnie podejmiemy ten temat, który jest znany każdej z nas
i jest najważniejszym krokiem codziennej pielęgnacji. Płyn Micelarny z Siquens przez przypadek wpadł w moje ręce dzięki Pani kosmetolog z SuperPharm która doradzała mi jakich produktów powinnam używać.
Z tą firmą zetknęłam się tylko raz podczas stosowania próbek kremu z serii DermoMed które tak średnio mi podpasowały, jak z reszta większość kremów na naszym rynku, czy to drogich czy to tanich. Płyn był wtedy w promocji i kosztował ok 18 zł, więc skusiłam się na niego. Czy jestem z niego zadowolona? Chyba widać to już po tytule wpisu. Ale najpierw zobaczcie co obiecuje nam producent
czwartek, 9 stycznia 2014
Farba bez amoniaku Garnier Olia- Bo nie tylko ja farbuję w tym domu
Parę dni temu opowiadałam wam o farbowaniu włosów, cóż w tym domu nie tylko ja lubię nadać swoim kłaczkom nieco koloru. Gościnnym króliczkiem doświadczalnym Kosmetycznego Remedium została moja droga i szanowna Mama.
Kilka razy robiła za zajca na naszym blogu z powodu jej szczególnych wymagań względem kosmetyków do koloryzacji i pielęgnacji włosów. Mama Klau ma upierdliwy włos- prawie tak upierdliwy jak jej szanowna córka. Cienkie, delikatne, nie podatne na układanie włosy, z skłonnością do łamania się, brakiem objętości.
Twardy orzech do zgryzienia dla każdego produktu- więc czemu by nie ufarbować włosów mamie i nie poobserwować jak sprawa się ma po koloryzacji.
środa, 8 stycznia 2014
Sypkie zabawki MakeupGeek
Radość związana z pojawieniem się MakeupGeek w moich zbiorach była dość widoczna na naszym Fanpage. Pora pokazać wam wszystkie precjoza i opowiedzieć co myślę o poszczególnych elementach mojej MUG-owiej kolekcji.
Zacznijmy od cieni sypkich. Różne wykończenia i różne odczucia więc zapraszam na dalszy ciąg notki.
wtorek, 7 stycznia 2014
Co zmajstrowała Klau- czyli kolejna paczka dziwactw
Zgodnie z tradycją mało pisania dużo oglądania- i jak sądzę kilka powodów do uśmiechu. Mam wyborny humor więc zamierzam was nim zarazić.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Kosmetyki do włosów, które nie powinny iść w parze
Katujemy serię Fibralogy od Elseve, pisałam parę dni temu o szamponie pachnącym żelkami [KLIK]. Pora na odżywkę z tej samej serii. Musiałam napisać o nich w osobnych notkach, bo moje odczucia były skrajnie przeciwne.
Może ujmę to inaczej- dziś opowieść o duecie który nigdy nie powinien zostać parą. To para, której rozwód zdecydowanie służy.
L'Oreal Elseve Fibralogy - Odżywka ekspansja gęstości.
To właśnie ona będzie tematem moich dzisiejszych wywodów. Więc jeśli jesteście ciekawe co tym razem nie przypadło mi do gustu czytajcie dalszy ciąg notki.
Etykiety:
Elseve Fibralogy,
Loreal,
odżywka do włosów,
pogrubienie włosów,
włosy cienkie
niedziela, 5 stycznia 2014
Farbowanie włosów w domu- czyli przygoda z Garnier Color Naturals
Pisałam wam kiedyś o mojej przygodzie z farbowaniem włosów. Ten łepek zaliczył już tyle farb i kolorów, że "głowa mała". Pierwsze refleksy na głowie zrobiłam sobie w wieku 13 lat- no co zrobić eksperymentator eksperymentuje. Zaliczyłam chyba całą paletę barw jaką możecie przemacać w sklepach.
Byłam blondynką- od średniego po platynę przez ciemny blond.
Byłam ruda- jak marchewka, kasztanowa, zaliczyłam też czerwień.
Miałam czarne włosy- od hebanowej czerni po czerń granatu lub czarną śliwkę.
Miałam na głowie amarantowy róż- kto pamięta mnie na sylwestrze u Jarosa ten wie że byłam pierwszym emo rzeczpospolitej - bez skłonności samobójczych.
Mówiąc wprost- moje włosy doświadczyły wielu produktów, a ja sama najczęściej wracam do farb drogeryjnych L'Oreal i Garniera.
Jeśli ciekawi was czemu zapraszam na dalszy ciąg notki.
sobota, 4 stycznia 2014
Szampon który was zaciekawi
Jak wiadomo myć się trzeba. Kto unika codziennej rutyny nie wygląda za dobrze. Mycie włosów to wcale nie taka prosta sprawa. Biorąc pod uwagę tyle typów włosów oraz stopień przetłuszczania się naszej zatroskanej codziennością głowy nie trudno wrzucić do koszyka coś co w zupełności im nie odpowiada. Kosmetyki do włosów stojące na sklepowych regałach kuszą- ale co wybrać?
Szampon L'Oreal Paris to pielęgnacyjna podstawa. Dobry szampon nie wysusza włosów, delikatnie oczyszcza pozostawiając skórę głowy w przysłowiowym świętym spokoju- nie wywołując podrażnień.
L'Oreal Elseve Fibralogy będzie tematem moich dzisiejszych wywodów. Czy spełnia moje oczekiwania? I czy rzeczywiście sprawia, że moje cienkie włosy zyskują na grubości?
Czy to w ogóle możliwe?
piątek, 3 stycznia 2014
Kobo dream
Nowy rok i chyba pierwszy post pisany po upojnych harcach. Idzie ciężko- muszę przyznać.
Sylwestra spędziłyśmy wspólnie. To jest to dwie blogerki pod jednym dachem plus męskie grono dbające o atrakcje.
W tym roku panowie padli jak kawki. Ja i Agnieszka wraz z drogim Szczepanem przebuszowałyśmy aż do bladego świtu popijając whisky z colą.
Trudy poranka dały o sobie znać w postaci mocarnego bólu głowy i zmęczenia materiału- jednak morale dopisywały i mimo zdartych od śpiewu gardeł śmialiśmy się jak świry wspominając nasze przygody.
Ale wróćmy do tematu dzisiejszej notki.
To że jestem fanką linerów w pisaku nikogo nie zdziwi. Ale od kiedy to ja lubuję się w kulkach rozświetlających? Jak wiadomo życie składa się z małych przyjemności a kosmetyczne gadżety do takich należą. Przecież te kulki wyglądają jak pudrowe cukierki i aż wstyd choć raz nie skusić się na taką zabawkę. Korzystając z okazji opowiem wam o moim sposobie przywrócenia sobie ludzkiego wyglądu po ostro zakrapianej nocy.
czwartek, 2 stycznia 2014
Piasek na paznokciach Lovely Baltic Sand nr4
Jak na lakieromaniaczkę przystało, nie może być inaczej niż lakierowy post. Dziś mój pierwszy piaskowy lakier. Strasznie broniłam się przed tymi lakierami, bo naoglądałam się już ich dość na blogu i miałam lekki przesyt. Ale pojawiła się akcja w Rossmanie -40% na kolorówkę i zakupiłam piasek z Lovely Baltic Sand.
Etykiety:
Baltic sand nr 4,
efekt piasku na paznokciach,
Lovely,
manicure,
nails,
piaskowy lakier
Subskrybuj:
Posty (Atom)
