Teraz już bardziej praktycznie. Pora pokazać wam paletkę która zdobyła moje serce. Ciemna strona mocy Sleeka i matowe wykończenie na powiece. Czyli to co tygryski lubią zimą najbardziej. Głębokie kolory. Co lubię w tej palecie? Poza ciekawym zestawieniem kolorystycznym kocham się w samym fakcie, że wreszcie mam z czym blendować perłowe cienie z pozostałych palet Sleeka. Nie jestem miłośniczką choinkowego blasku na powiece. Mimo iż pora roku przypomina nam o konieczności zawieszenia bombek na krzaku w salonie. Lubię akcentować połyskiem. Jednak jeśli chodzi o tworzenie gradientowej mgiełki na powiece wybieram maty. Nic nie tworzy na powiekach tak trójwymiarowych efektów jak dobrze zaakcentowane matami detale.
Skoro o ciemnej stronie mocy mowa chciała bym zaprezentować wam moją wizję złej zimy. Buka to posłaniec mrozu. Więc poznajcie mnie w makijażu inspirowanym Buką!
Bukę chyba każdy dobrze zna? Upiorna maszkara z Muminków. Tak tak to jej boją się wszystkie dziwaczne postacie tej bajki. A że ja lubię siać grozę i zgorszenie wcieliłam się dziś w mroźną upiorzycę.
Do wykonania tego makijażu użyłam:
Revlon ColorStay nr 150
Puder Dermacol
Róż Terracotta Stardust 103 Golden Rose
Palety Sleek Darks
Kredka Emilly Golden Rose - srebrna
Tusz Gosh Catchy Eyes Mascara
Szminka Rimmel nr 840
