Lubię tą comiesięczną dawkę niespodzianek z pudełek ShinyBox. Zawsze trafia się coś co aktualnie jest mi potrzebne, a przy okazji mam możliwość potestować nowości kosmetyczne. Nie ukrywam, że lubię tą rutynkę również za sprawą ulubionego kuriera który je dostarcza i żegna mnie radośnie miłymi słowami "I jak zawsze życzę pięknej Pani udanego dnia"- mimo, że odbieram pudełko w maseczce z czarnej glinki i ulubionym luźnym dresie. Chyba dostaje premie od ShinyBoxa, bo dzięki temu drobiazgowi mam zawsze poprawiony humor na cały dzień,.
Ale dziś chyba nie chcecie czytać o moim kurierze który defacto ma na imię Tomek i uwielbia Nun.
Dziś pogadamy o zawartości pudełka które tym razem zapełniły same produkty pełnowymiarowe. Aż dziw bierze, że to wszystko zmieściło się w tak małym pudełeczku.

