Poszukiwania idealnej kredki do powiek to wcale nie takie proste zadanie. Na rynku setki kredek różnych marek a my biedne stojąc przed szafą z kolorówką dostajemy przysłowiowego kota zastanawiając się czy to co wrzuciłyśmy do koszyka jest warte funta kłaków.
Ja oczekuję od kredki miękkości- mam bardzo delikatną skórę wokół oczu. Lubie gdy nadaje się do pokrycia mojej jadowitej i trudnej linii wodnej i nie wypłukuje się po 10 minutach.
Fajnie, gdy nadaje się na bazę pod cienie do powiek, a jeszcze fajniej, gdy zastyga na powiece tworząc trwałą kreskę.
Czyli wbrew pozorom od kredki do oczu oczekuję dość sporo. Drogeryjne niekiedy zawodzą więc uciekłam w objęcia Peggy Sage- produktów profesjonalnych.
Czy aby na pewno są aż tak dobre by nazwać je produktami pro?