Dalszy ciąg poszukiwań drogeryjnego szamponu bez efektów ubocznych. Wieki temu, gdy jeszcze nie byłam rozpieszczoną marudną jędzą używałam szamponu Timotei - jeszcze za czasów starej oprawy opakowania. Oj wieki temu, jakiś 8 lat temu na wakacjach- kto by pomyślał, że w zakamarkach pamięci znajdę wspomnienie związane z pierwszym użyciem jakiegoś produktu.
Stwierdźmy fakty jestem brunetką- farbowaną bo farbowaną ale zależy mi na utrzymaniu koloru i zdrowego połysku, więc nie ma się co dziwić, że w mojej łazience zagościł właśnie ten szampon.