
Dawno nie pisałam o kosmetykach bez których nie da się żyć. Kosmetykach, które łączą obie płcie oraz każdą grupę wiekową. Produkty pierwszej potrzeby, absolutnie konieczne do prawidłowego funkcjonowania w naszym społeczeństwie.
Kosmetyki, o których dziś mowa, to z pewnością ten mały szczegół o którym zapominają liczni pasażerowie komunikacji miejskiej latem.
Jeśli miała bym dziś sporządzić listę kosmetyków bez których mogła bym śmiało strzelić sobie dziś w łeb na pierwszym miejscu znalazł by się antyperspirant. Tuż po nim mydło i szampon do włosów.
Jeśli czeka nas kiedyś upadek współczesnej cywilizacji z pewnością rozpocznie się od braku w sklepach właśnie tych produktów- co cofnie nas do epoki kamienia łupanego.
Jeśli czeka nas kiedyś upadek współczesnej cywilizacji z pewnością rozpocznie się od braku w sklepach właśnie tych produktów- co cofnie nas do epoki kamienia łupanego.
No dobra teraz zupełnie na poważnie, opowiem wam dziś o moich wrażeniach z stosowania nowości drogeryjnej- Garnier Neo – antyperspirant o formule suchego kremu, pewnie zwróciłyście uwagę na to niestandardowe opakowanie w najczęściej odwiedzanych przez Was drogeriach. Też zdziwiłam się na widok tubki wśród sztyftów i antyperspirantów w kulce.
Pierwsza myśl która zrodziła się w mojej głowie w tych okolicznościach sugerowała raczej pomyłkę osoby rozkładającej towar na pułkach, jednak ciekawość skłoniła mnie by podejść i sprawdzić co to za tubka.