czwartek, 30 czerwca 2016

Cosmetisc Zone nowe hybrydy w moich zbiorach prosto z Łodzi

Od jakiegoś czasu szał na hybrydy jest coraz to większy i chyba już mało kto maluje paznokcie zwykłymi lakierami. Ja nawet zapomniałam szczerze mówiąc o ich istnieniu. Leżą gdzieś w pudełku głęboko i trochę mi ich szkoda, ale nie mam ochoty wracać do odprysków i malowania pazurków co dwa dni. Moje paznokcie wytrzymywały z lakierem właśnie tyle czasu i zazwyczaj odchodziły płatami.



Wracając do hybryd już sporo marek przewinęło się przez moje i Klaudii łapki i możemy sporo powiedzieć w ich temacie. Dziś kolejna marka którą chcę Wam przedstawić i nieco o niej opowiedzieć.  Przeglądając w internecie i poszukując polskich firm które posiadają w swojej ofercie lakiery hybrydowe, natrafiłam na Cosmetics Zone. Zagłębiając się bardziej okazało się, że firma znajduje się w Łodzi, w mym mieście i posiada stacjonarny sklep co najlepsze w mojej okolicy. Dlaczego ja wcześniej nie wiedziałam o jej istnieniu? Nie wiem. Ale wiem, że sprawdza się jedna zasada - cudze chwalicie, swego nie znacie.




Postanowiłam sprawdzić markę Cosmetics Zone i podzielić się z Wami moimi wrażeniami po dwóch tygodniach noszenia hybryd na dłoniach ( na stopach nadal je noszę trzeci tydzień bez uszczerbku). Nie, nie wcale nie odprysły. Ale miałam już tak duży odrost, że nie mogłam wytrzymać dłużej. Wybrałam dwa lakiery iście wiosenno-letnie - przepiękną pistację o numerze 13 oraz wdzięczny błękit o numerze 7. Obydwa lakiery są o pojemności siedmiu mililitrów i kosztują niecałe 18 zł. Cena jest naprawdę przystępna. Dostępna jest również pojemność piętnastomilitrowa  za którą zapłacicie 25 złotych bez grosza. Bardziej opłaca się wersja o większej pojemności, ale jeśli robicie hybrydy w domowym zaciszu, 7 ml jest wystarczające.


Do lakierów dobrałam również top i bazę w wielgaśnej pojemności 15 ml, ale akurat top i baza schodzi najszybciej i taka pojemność jest jak najbardziej na plus. W mym koszyku znalazła się również oliwka o zapachu soczystych malin, różowy przecudny i mięciutki ręczniczek z logo Cosmetics Zone, dwustronne dłutko i dwa pyłki do zdobień - różowa i zielona tzw. syrenka.


Lakiery hybrydowe Cosmetics Zone urzekły mnie od pierwszego pomalowania. Konsystencja jest rzadka, ale idealnie można rozprowadzić na paznokciu cieniutką warstwę produktu nie obawiając się, że zaleją się skórki. Kolory które posiadam, kryją idealnie przy drugiej warstwie a trzecia jest im juz zupełnie zbędna. Pędzelek czy to w wersji siedem czy piętnaście mililitrów jest identyczny cienki i długi - taki najbardziej lubię w hybrydach. Nie tracąc na swoich właściwościach współgrają z lakierami innych marek dostępnych na polskim rynku.


Hybrydy na moich dłoniach trzymały się bez uszczerbku przez ponad dwa tygodnie - w fazie testowej są stopy - już trzeci tydzień za nimi a one ani drgną. Bardzo zaskoczyła mnie ich trwałość, ponieważ nie oszczędzam dłoni w domu sprzątając, zmywając naczynia czy mocząc się w wodzie - przecież mamy już upały więc wodowanie jak najbardziej wskazane. Mam również tendencję do "poddrapywania" hybryd - tzn, jak tylko coś mi lekko odejdzie, odpryśnie to od razu podważam i dłubię wokół skórek paznokcia. Tutaj nic się nie zapowietrzało ani nie podchodziło powietrze. Tak jak zostały pomalowane paznokcie, w takiej formie zostały do końca, niestety odrost był tak spory, że już zaczynał mnie denerwować i postanowiłam zdjąć hybrydę z pazurków.


I tutaj pojawia się problem, zazwyczaj lakiery hybrydowe które kosztują mniej niż 25 złotych choć trzymają się idealnie, to zdejmują się fatalnie i żaden aceton nie jest w stanie ich ruszyć. Cosmetisc Zone mnie zaskoczyło, po 10 minutach trzymania paznokci w moich stylowych klipsikach wraz z nasączonymi  acetonem wacikami lakier sam odszedł z paznokci, co widać na załączonym obrazku. Oczywiście zawsze spiłowuję leciutko top zanim zabieram się do zdjęcia hybryd, tak również zrobiłam w przypadku Cosmetisc Zone. Jak widać paznokcie po zdjęciu (wręcz samoistnym) są w nienaruszonym stanie, gotowe na kolejne malowanie. Naprawdę zamurowało mnie jak otworzyłam klips, zawsze musiałam barować się z radełkiem, a tutaj taka pozytywna zmiana. 


Wracając do samej stylizacji paznokci, postanowiłam na stópki nałożyć kolorek Pistachio PST13, przepiękny pastelowy zielonek który połączyłam z fluorescencyjnym zielonym iskrzącym się pyłkiem, Efekt powalający, niestety aparat nie uchwycił drobinek, ehhh.


A teraz przybliżenie na moje stopy. Nigdy ich Wam nie pokazywałam, ale jak to mówią zawsze jest ten pierwszy raz. Co sądzicie o efektach mojej gimnastyki nad  paluchami u nóg?


Na dłonie wybrałam więcej kolorów, ale przeważał piękny pastelowy błękit Blue Equatorial PST 7. Na pozostałe pazurki położyłam biel od SPN w którą wtarłam różową syrenkę, oraz różowy Bubblegum Pink od Semilac. Razem wyszło bardzo subtelne, letnie mani na które zapraszam do oglądania poniżej.













Podsumowując za niewielką cenę, różnoraką pojemność i ogromną ilość kolorów otrzymujemy wysokiej jakości hybrydy utrzymujące się bez uszczerbku co najmniej trzy tygodnie. O ile oczywiście Wam się nie znudzi. Jestem zauroczona firmą Cosmetics Zone, łodzianki zapraszam do sklepu stacjonarnego a czytelniczki z poza Łodzi na stronę internetową firmy KLIK
Moja przygoda z hybrydami Cosmetics Zone dopiero się zaczęła ale na pewno szybko się nie zakończy. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że są to najlepsze hybrydy jakich do tej pory miałam przyjemność używać.


Na koniec powiem tylko jedno - POLSKA BIAŁO-CZERWONI!


12 komentarzy:

  1. super że się spisały, ja nie mam doświadczenia jeśli o hybrydy chodzi ale wygadają na porządne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Długo przymierzałam się do hybryd, ale w końcu pokochałam. I nie tyle za trwałość (zmieniam co 7-10 dni) co za ten komfort, że po pół godzinie malowania paznokcie są zdatne do użytku i mam pewność, że nie uszkodze lakieru wgnieceniami. A już szał mnie ogarniał, gdy malowałam paznokcie rano, a kolejnego dnia budziłam się z odgnieceniami i rysami.
    Tradycyjne używam teraz tylko na stopy.

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne kolory, szczególnie w połączeniu z syrenkowym pyłkiem, dobrze, że ta hybryda tak łatwo schodzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowne kolorki <3 ja na stopach też mam hybrydy na czas wakacji, żeby nie malować ich tak często ;P ale jak widzę w jakim tempie one odrastają to aż szok :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba muszę się wybrać do ich sklepu i wypróbować na własnych paznokciach. Bo jak do tej pory czytam same pozytywne opnie- żal nie spróbować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nadal nie zdecydowałam się na hybrydy i pozostaje przy tradycyjnych lakierach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy na twoich paznokciach są one bardzo twarde? Bo ja próbowałam tej marki i nie wiem czy to wina lampy (LED 9w) czy slabych umiejętności, gdyż moje hybrydy są bardzo miękkie i po 3 dniach zaczynają odchodzic od brzegu płatami..

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 100% POPIERAM! W prawdzie porównanie mam tylko z Semilaciem, ale niestety na nim się zawiodłam. Cosmetics Zone to pierwsze hybrydy jakie zakupiłam na początek i od początku je pokochałam. Później postanowiłam wypróbować Semilaca ze względu na mocniejsze krycie i peany nad nim wznoszone. Robiąc hybrydy zależy mi przede wszystkim na trwałości (wykonuje sporo zdobień i udziwnień, dlatego wolę poświecić parę minut dłużej na dodatkową warstwę, niż szybciej je zmieniać :D), a Semilac niestety nie spełnił moich oczekiwań w stosunku do CZ. CZ są naprawdę MEGA trwałe! (Też mam tendencje do podważania lakieru wokół skórek, i niemożliwe, żeby za każdym razem była to wina nieodpowiedniego przygotowania - hybrydy robię i noszę ciągle od ponad roku, a powtarza się to tylko przy S.).Cena również na korzyść CZ. W moim osobistym rankingu CZ wygrywa :)

      Usuń
  9. bardzo lubie wpisy o lakierach. Moja przygoda z hybrydami semilac zaczęła się jakiś rok temu i trwa do dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za zainteresowanie naszym blogiem.
Każdy komentarz jest dla nas niezmiernie ważny
i napędzający do dalszego prowadzenia bloga.
Pozdrawiamy i zapraszamy ponownie.
Klaudia i Aga

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...