Dawno nie pisałam postu o moich zawodach miłosnych. Doszłam do wniosku, że początek roku to dobry czas by wylać żale i zrobić przysłowiowy remanent zbiorów i pozbyć się przysłowiowych bubli. Dziś na tapecie aż 6 produktów przeznaczonych do makijażu. Nie przygotowałam się zbyt mocno do tego postu, zwyczajnie zebrałam z toaletki to co zrobiło na mnie średnie wrażenie, a mimo wszystko poniewiera się po blacie. Myślę by co jakiś czas pisać o bublach- to niestety nie miła sprawa bo jednak ten negatywny ładunek emocjonalny jaki towarzyszy tym produktom nie sprzyja pisania postu w bajecznie sympatycznej atmosferze.