Od ponad pół roku żyję w dość rozrywkowym duecie z Nun. Beagle od zawsze były moją ulubioną rasą. Głównie z powodu tego uroku i psotnego czaru jakim raczy nas ich powierzchowność. Dopiero po niańczeniu dwóch sztuk tej rasy doszłam do adekwatnych refleksji na temat tej rasy.
Otóż Beagle to nie pies dla każdego.
Pewnie zastanawiacie się czemu nagle po zasypywaniu was kosmetycznymi nowinkami piszę o mojej psinie.
Otóż od dawna obserwuję wiele grup miłośników tej rasy. I przeraża mnie wysyp reklamacji ze strony posiadaczy futrzaków tej rasy.
Coraz częściej szukają domu. Nawet moja Nun jest suczką z tak zwanego odzysku i drugiej ręki.
Tak dla mnie to nie pojęte, nie wiem jak można kupić, podjąć się opieki nad futrzakiem i nagle dojść do wniosku- E to nie to..