Oj wiązałam duże nadzieje z serią Eco. Po podrażnieniu powiek i kilku innych uczuleniowych bonanzach na mojej twarzy złożyła bym chyba ofiarę z sąsiadowego kota by w jakiś sposób ogarnąć twarz. Czy moja przygoda z nową linią kosmetyków Clareny przyniosła oczekiwane efekty, czy po raz kolejny nacięłam się na drażniących składach nie mających nic wspólnego z ekologicznymi kosmetykami? Jeśli ciekawią was moje wrażenia zapraszam na dalszy ciąg notki.